Alchemised - SenlinYu czyli jak nie pisać książek

Od czego by tu zacząć?
Zacznę od tego, że Alchemised czyli "przepisany" fanfik Dramione pt: Manacled to jedna wielka porażka, choć znajdzie się wiele osób, które zmieszają mnie za to z błotem.

Manacled samo w sobie działało z kilku bardzo prostych powodów - historia ta miała bardzo ale to bardzo duże fundamenty w postaci świata stworzonego przez J.K Rowling oraz świat z Opowieści Podręcznej Margaret Artwood. Wytnij to wszystko i co ci zostanie? Poza zarysem fabularnym czyli ona, on, dobro, zło, rodzaj magii, początek, rozwinięcie i zakończenie - to wewnątrz nie pozostaje kompletnie NIC co było budulcem tej historii.

Postacie, ich przeszłość, rodzaj magii, polityka, kultura, cały świat w którym dzieje się rzeczona fabuła musi zostać stworzone od nowa, od samego zera. Zrobienie czegoś takiego w jednym tomie, choć ma on 1024 strony (992 str w zależności od czcionki, kraju wydania) jest zwyczajnie w świecie nierealne. 
Ta historia powinna była być duologią a nawet i trylogią by zbudować chociaż niewielkie fundamenty tego jak ten świat, rodzaj magii (nekromancja i alchemia) funkcjonują.

Autorka niestety przez taki a nie inny zabieg jakim było usunięcie Manacled niejako sama siebie zmusiła do wrzucenia jak największej ilości informacji w jednym tomie i musiała zrobić to tak aby miały one spójną całość. Niestety nie wyszło jej to.

Wiele osób czytających Alchemised czytało też Manacled i ta grupa osób jest najbardziej wokalną grupą, która rozpętała hype na książkę, która szczerze ale na to nie zasłużyła. Gdy spojrzy się na osoby, które nigdy nie czytały Harry Pottera ani nie oglądały filmów, nie czytały również Manacled - znajduję bardzo dużo recenzji od takich osób które porzucają Alchemised właśnie przez brak budowy świata, ogromną ilość powtarzających się słów, pogmatwany system alchemiczny i nekromantyczny bez wyraźnego wyjaśnienia skąd dane słowo - określenie w ogóle się wzięło. 

Ta historia cierpi na ogromne braki w fundamentach. Budowa świata jest znikoma, postacie są nam rzucone pod nogi, w zamyśle mamy ich znać ale ich nie poznamy. Alchemia i nekromancja to dwa przeciwieństwa, coś w rodzaju dobrej i czarnej magii ze świata Pottera. Nie zostaje nam wyjaśnione nic na ich temat - dostajemy masę nazw własnych, ileś razy się ją powtórzy i choć jest tam czasami opisane że to leczy, to zadaje ból to nie mamy żadnego słownika gdzieś na tyłach książki, który w razie potrzeby moglibyśmy skonsultować. 

Sama książka podąża śladem swojego oryginału czyli mamy Część 1 potem 2 a potem 3 przy czym część 2 to wspomnienia, które zajmują największą część książki. Gdyby tak wyrzucić cały segment ze wspomnieniami i skupić się na tym co jest tu i teraz, dobudować ten nowy świat, to tak się nie stało.
Nie dziwi mnie fakt, że ogrom ludzi w tagach pisze te słowa: dramione, manacled, fanfik. 

Dla mnie autorka rzuciła się na kasę, bo "fani" sami sobie zrobili z tego biznes i jej kosztem zarabiali i zarabiają nadal grube tysiące. Czy chce czy nie, Manacled nadal było, jest i będzie drukowane jako książka. Nawet fakt, że teraz ten fanfik to teoretycznie spiracona wersja Alchemised nie ma ona żadnego pola manewru. Dopóki jest na Manacled popyt jest i podaż. 
Co jest ciekawsze, zaobserwowałam ciekawy trend u osób, które choć nie czytały Manacled, a kupiły Alchemised i się on im spodobał - chcą przeczytać ten fanfik. Jedni szukają wydań epub/pdf. A reszta? Na ETSY aż wystrzeliła sprzedaż. Jeden sprzedawca na kilka miesięcy przed premierą Alchemised miał taki status na swojej wersji Manacled: 5 osób ma ten przedmiot w koszyku.
Teraz? 176 osób ma ten przedmiot w koszyku. Widać ogrom w sprzedanych egzemplarzach i w przyroście opinii.
SenLinYu zamiast zniechęcić osoby do kupowania Manacled osiągnęła odwrotny skutek od zamierzonego. Podejrzewam, że wiele osób gdy przeczyta Manacled uzna Alchemised za jeden wielki nieudany eksperyment.

Mam oba wydania - polskie i anglojęzyczne oraz audiobooka. Jednakże po przeczytaniu Alchemised po angielsku nie mam zamiaru czytać polskiej wersji językowej. Po prostu nie siedzi mi ona. Tłumaczenie samo w sobie jest dobre, bo nie powiem pierwsze kilka rozdziałów przeczytałam aby sprawdzić jakość rzeczonego tłumaczenia. Ma ono jednak ten sam problem co oryginał - powtarzalność słów. Mamy 5 zdań, każde używa synonimu słowa już wcześniej użytego. Kilkukrotnie jest opisane to jak bohaterka nie widzi nic i nie może się ruszać. Wystarczyłoby jedno zdanie ale autorka przypomniała to czytelnikowi na jednej stronie kilkukrotnie. Niepotrzebnie.

Wielu autorów fanfików dramione wydało je jako książki i w wielu przypadkach nie usunęli swojego dzieła, do tego użyli imienia i nazwiska a nie nicku ze strony fanfikowej. Dodatkowo rozbudowało historię tak, że wydadzą je jako 2-3 tomy a nie jeden!

Można? Można!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pet Project by Caeria (SS/HG) - najlepszy fanfik? Aktualizacja 02.03.2018r

Off topic: Życie na słodko - czyli moje ulubione cukierki w kilku smakowych wydaniach!

Snape: A Definitive Reading by Lorrie Kim